Wierzę w Ciebie, Jezu, Synu Boży, nieustannie obecny w moim życiu.

 

Modlitwa wstępna

Jan Paweł II mówił: Ten, kto podchodzi do Jezusa z sercem wolnym od uprzedzeń, może dość łatwo osiągnąć wiarę, ponieważ to sam Jezus jako pierwszy zobaczył go i umiłował. Najbardziej wzniosły aspekt godności człowieka leży właśnie w jego powołaniu do łączności z Bogiem, w głębokiej wymianie spojrzeń, która przemienia życie. Aby ujrzeć Jezusa, należy pozwolić, by On nas zobaczył! Pójdźmy za wskazaniem bł. Papieża i niech rozważanie drogi krzyżowej pomoże nam ożywić naszą wiarę w Jezusa Syna Bożego.

 

Stacja I: Sąd.

A oni krzyczeli: Precz! Precz! Ukrzyżuj Go! (J 19, 15).

Na propozycję bogatego sąsiada dziewczyna zgodziła się szybko. Tym bardziej, że dostała za to sporo pieniędzy. Wcześniej trochę wypiła i poszła na plebanię. Księdzu żaliła się i opowiadała różne bardziej lub mniej zmyślone historie. Wyszła z plebani po jakimś czasie. A potem sprawy nabrały tempa. Oskarżyła księdza o molestowanie. Szybkie śledztwo i jeszcze szybszy wyrok. W imię poprawności politycznej wyrok nie mógł być dla księdza inny niż skazujący. Mimo, że sprawa okazała się zemstą biznesmena wobec księdza, wszyscy przyjęli, że duchowny był i jest winien. Z Tobą Panie Jezu było podobnie. Wszystko po to, by nas wyzwolić od wszelkich grzechów.

Stacja II: Krzyż.

A On sam dźwigając krzyż wyszedł na miejsce zwane Miejscem Czaszki… (J 19, 17).

Wiktor przyjechał do Olsztyna, by studiować. I tu spotkało go największe szczęście: Bożenka. Poza nią od tej pory nie widział świata. Zaraz po studiach się pobrali i ich szczęście stało się jeszcze większe. W 5 lat po ślubie u Bożenki pojawiły się pierwsze objawy: zaczęła się zataczać. Po badaniach okazało się, że to stwardnienie rozsiane. Początki choroby nie były może groźne, ale z każdym rokiem jej stan był coraz poważniejszy, aż do całkowitej bezwładności. Dziś, po 45 latach, ona jest leżąca, wymagająca całkowitej opieki i pielęgnacji. A on szczęśliwy, że sam może nią się opiekować i być z nią dzień i w nocy. Swojego Szczęścia nie zostawił nawet mimo takiej choroby. Ty, Panie Jezu, postępujesz podobnie z nami. Zakochałeś się w nas i mimo naszych grzechów, niesiesz nas na swoich ramionach.

Stacja III: Upadek.

To zbyt mało, iż jesteś Mi Sługą dla podźwignięcia pokoleń Jakuba… (Iz 49, 6).

Lucynka nie mogła doczekać się dnia I Komunii. Co chwilę dopytywała się rodziców kiedy to wreszcie będzie. Gdy przyszedł ten dzień z ogromną radością stanęła przed stopniem ołtarza, by przyjąć po raz pierwszy w Komunii św. Pana Jezusa. Potem były pierwsze piątki miesiąca, które gromadziła bardzo skrupulatnie. I gdzieś w czwartej klasie szkoły podstawowej przestało ją to bawić. Bardziej jej odpowiadało oglądanie telewizji, komputer niż pójście do kościoła, niż codzienna modlitwa. Pan Jezus został odstawiony na bok. A Ty Panie, nami się nie nudzisz. Nawet wtedy, gdy my nie chcemy powstać z naszych upadków.

Stacja IV: Matka

Ja, Pan, powołałem cię słusznie, ująłem cię za rękę i ukształtowałem…(Iz 42, 6).

O zdobytym przez siebie mistrzostwie Polski w boksie dawno zapomniał, a jeśli sobie przypominał, to prawie płakał. Teraz najważniejsze dla niego było zdobycie grosza na kolejną butelkę. Staczał się z każdym dniem coraz bardziej. Opuszczali go wszyscy. Nawet kobieta, z którą miał dziecko. Drzwi przed nosem nie zamknęli mu tylko rodzice. Nawet wtedy gdy był bardzo pijany, brudny i śmierdzący, oni przyjmowali go u siebie, dawali coś do zjedzenia i możliwość jako takiego doprowadzenia się do porządku. Może to zaważyło w końcu na tym, że postanowił odbić się od dna.Matko, Twoja miłość, zawsze bliska i czuła, była z pewnością pomocą dla Twojego Syna. Zwłaszcza wtedy, gdy spotkaliście się na krzyżowej drodze.

Stacja V: Człowiek.

Wychodząc, spotkali pewnego człowieka z Cyreny, imieniem Szymon. Tego przymusili, żeby niósł krzyż Jego. (Mt 27, 32).

Byli małżeństwem już dobrych kilka lat. On popijał coraz częściej, a ona coraz częściej myślała o jednym: zostawię go, bo już nie mam sił. Poszli na wesele jego brata. Z początku wszystko było dobrze: tańczyli, bawili się. Ale przed północą on zaczął pić. Nie wytrzymała. Zostawiła go i poszła sobie. Nawet nie weszła do swego domu tylko prosto poszła do matki z myślą, że więcej do męża pijaka nie wróci. Ale gdy stanęła w drzwiach domu i powiedziała matce o swoich planach, matka powiedziała krótko: twój dom jest gdzie indziej. Masz męża, więc wracaj do niego. Zmuszona w ten sposób wróciła. Jak się okazało, decyzja matki była słuszna. Gdyby nie ten przymus, małżeństwo by nie przetrwało. A tak są razem, a on już nie pije. Szymonie przymuszony do dźwigania krzyża, pomóż nam rozpoznawać Chrystusa, w tym, który jawi nam się tylko jako skazaniec.

Stacja VI: Kobieta.

Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. (Iz 50, 7).

Była prostą zwyczajną wiejską kobietą. Jednak w swej prostocie była tak dobra. Umiała podzielić się z sąsiadkami tym, co miała. Gdy ktoś prosił o szklankę cukru, nigdy nie odmówiła. Gdy upiekła placek, zawsze kawałek zanosiła najbliższej sąsiadce na spróbowanie. Gdy sąsiadka była chora, ona pierwsza przychodziła z pomocą. Gdy ktoś umarł w sąsiedztwie ją proszono, by przed pogrzebem odmawiała różaniec za zmarłego. Gdy sama umarła, na jej pogrzebie zgromadziła się cała parafia. Panie Jezu, nieustannie korzystasz z pomocy tylu Weronik. I stawiasz je na drogach naszego życia. Pomóż nam być wobec nich tak wdzięcznymi, jak Ty byłeś.

Stacja VII: Upadek.

Lecz on się obarczył naszym cierpieniem, on dźwigał nasze boleści, a my uznaliśmy go za skazańca, chłostanego przez Boga i zdeptanego.(Iz 53, 4).

Już w szkole podstawowej myślał o kapłaństwie. W szkole średniej żył już tylko myślą o wstąpieniu do seminarium. I w końcu mógł przekroczyć jego mury. Uczył się pilnie, starał się przyjmować każdą naukę wychowawców, którzy przygotowywali kleryków do kapłaństwa. Jednak na kolejnych latach seminarium zaczęły się w nim budzić wątpliwości: czy dam radę, czy to jest dla mnie? A gdy uświadomił sobie własne grzechy, postanowił odejść. Nie dam rady! Panie Jezu! Czy upadając po raz drugi pod krzyżem też tak myślałeś? Pomóż nam w pokonywaniu naszych słabości i znajdowaniu w Tobie siły do powstawania z upadków.

Stacja VIII: Niewiasty.

Nie miał on wdzięku ani też blasku, aby chciano na niego patrzeć, ani wyglądu by się nam podobał. (Iz 53, 2).

Gdy spotykały się w pracy wymieniały się wrażeniami z obejrzanych poprzedniego dnia programów telewizyjnych: Dlaczego ja? Ukryta prawda? Itp. Stawały się one dla nich najważniejszymi tematami. Potrafiły długo dyskutować nad losami przedstawionych bohaterów. Nierzadko wzruszały się nawet do łez. Nie widziały tylko jednego: problemów we własnych domach. Po prostu nie miały czasu dla swych bliskich, aby z nimi porozmawiać i usłyszeć, co oni przeżywają. Łatwo jest użalać się nad nieznajomymi, bo są nam dalecy. Trudniej poświęcić choćby trochę czasu najbliższym. A Pan Jezus, upominając płaczące nad Nim niewiasty, wszystkim nam chce uświadomić, że prawdziwe problemy mają nasi najbliżsi, a nie gwiazdy programów telewizyjnych.

Stacja IX: Upadek.

Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi, Mąż boleści, oswojony z cierpieniem, jak ktoś, przed kim się twarz zakrywa, wzgardzony tak, iż mieliśmy go za nic. (Iz 53, 3).

Jako ksiądz obszedł chyba wszystkie diecezje w Polsce. W każdej zabawił krótko. A wszystko ze względu na alkohol, a mówiąc konkretnie nadużywanie przez niego alkoholu. Pozostawiał po sobie w każdej parafii - mówiąc delikatnie - nie najlepsze wrażenie. Po interwencjach parafian u biskupa, musiał z daną parafią się pożegnać i przenieść gdzie indziej. Po latach takiego życia sam zwątpił w to, że może żyć inaczej. Ale w końcu zdecydował, że przestaje pić. Podjął terapię, znalazł księdza przyjaciela, który go przygarnął, dał zajęcie i zaufał. Dziś jest dobrym księdzem, spowiednikiem, a ludzie chętnie do niego przychodzą. Panie Jezu. Upadasz trzeci raz, aby dać nam siłę do powstania z grzechów, które ciągną się za nami przez lata. Pomóż nam podjąć decyzję o zerwaniu z nimi.

Stacja X: Obnażenie.

Spadła nań chłosta zbawienna dla nas, a w jego ranach jest nasze zdrowie. (Iz 53, 5).

Maciej ma 18 lat. W zeszłym roku wybrał się na Światowe Dni Młodzieży do Rio de Janeiro. Każdy pielgrzym, który dotarł do Brazylii dostał w pakiecie pielgrzyma krzyżyk do zawieszenia na szyi. Maciej postanowił wtedy, że będzie go nosił codziennie na zewnątrz (nie schowany gdzieś pod ubraniami). Wiele osób dopytywało się go skąd ma taki krzyżyk i dlaczego go nosi. Niektórzy mówili, że ładnie wygląda, niektórzy się wyśmiewali. Nie przywiązywał większej uwagi do tego, co sądzą o tym inni ludzie. Pół roku później dostał zaproszenie do programu Jaka To Melodia? Pojechał do Warszawy na nagranie. W garderobie założył koszulę, a na niej zawiesił swój krzyżyk z Rio. Kiedy zobaczyła go pani odpowiedzialna za ubiór zapytała go czy może go zdjąć. Odpowiedział jej, że nie. Kiedy wchodził do studia zaczepiały go kolejne osoby z obsługi, które już nie pytały czy może go zdjąć tylko kazały mu to zrobić. Maciek stanowczo odpowiedział, że albo zagra z krzyżem na piersi albo nie zagra wcale. Ciebie Panie nie pytano, tylko odarto z szat. Ale stanąłeś przed nami pełen godności, by dać nam wszystkim siłę do dawania świadectwa o Tobie.

Stacja XI: Ukrzyżowanie.

Dręczono go, lecz sam pozwolił się gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak on nie otworzył ust swoich. (Iz 53, 7).

Przed świętami Bożego Narodzenia uczeń amerykańskiej podstawówki, Isaiah Martinez, przyniósł do szkoły w Kalifornii świąteczne prezenty dla kolegów z klasy i nauczycielki. Każdy prezent składał się z tradycyjnego ciastka z krótką wiadomością, która odwoływała się do legendy związanej z tym ciastkiem. Miało ono symbolizować życie Jezusa. Chłopiec poznał tę historię od swojej siostry i razem z nią wydrukował krótkie bileciki, które przywiązał do ciastek. Uczniowi nie udało się jednak nikogo obdarować tak, jak to sobie zaplanował. W szkole ciastka zarekwirowała nauczycielka. Po rozmowie z administracją powiedziała chłopcu, że Jezus w szkole jest niedozwolony. Następnie, idąc za wytycznymi od swoich przełożonych, oderwała bileciki z historią o Jezusie od łakoci. Słodycze oddała chłopcu, a bileciki wrzuciła do kosza. Panie Jezu, Ciebie wyrzucono za miasto na ukrzyżowanie. Byłeś niewygodny, nie chciano Cię. Przez swoje ukrzyżowanie daj nam siłę do wierności Tobie, jak Ty byłeś wierny Ojcu.

Stacja XII: Śmierć.

Po udręce i sądzie został usunięty, a kto się przejmuje jego losem? Tak! Zgładzono go z krainy żyjących; za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. (Iz 53, 8).

Rebelianci zabili w Syrii 45 chrześcijan. To największa masakra od wybuchu konfliktu. Informację o mordzie podał prawosławny arcybiskup Selwanos Boutros Alnemeh. To, co stało się w Sadad, jest największą i najbardziej poważną masakrą chrześcijan w Syrii od 2,5 lat. 45 niewinnych cywili zostało zamęczonych bez żadnego powodu. Między nimi były także kobiety i dzieci. Wielu wrzucono do masowych grobów. Poza nimi jeszcze 30 innych zostało rannych, a 10 zaginęło - powiedział arcybiskup. Niektórych zastrzelono, a wielu innym grożono uduszeniem, egzekucją i zniszczeniem ich domów - dodał. Masakra w Syrii jest największą masakrą chrześcijan w tym kraju, a drugą na całym Bliskim Wschodzie. W 2010 roku w Bagdadzie (Irak) zginęło w jednym ataku 58 chrześcijan zabitych w kościele. Panie Jezu, umarłeś na Golgocie, ale umierasz nieustannie w tylu ludziach, którzy wierzą w Ciebie. Umierasz nieustannie, aby wszystkim dać życie.

Stacja XIII: Smutek.

Grób mu wyznaczono między bezbożnymi, i w śmierci swej był na równi z bogaczem, chociaż nikomu krzywdy nie wyrządził i w jego ustach kłamstwo nie postało. (Iz 53, 9).

Żałoba gościła w domu, żałoba panowała w sercach. Umarło najmłodsze dziecko, czteroletni, jedyny syn, nadzieja i radość rodziców. Mieli wprawdzie dwie córki, obie były dobre i kochane dziewczynki, ale utracone dziecko jest zawsze najukochańsze. Los ciężko ich doświadczył. Ojciec był głęboko zrozpaczony, ale matkę zmiażdżył wielki ból. Dni i noce siedziała nad chorym dzieckiem, pielęgnowała je i tuliła. Czuła w nim cząstkę siebie. Nie mogła tego pojąć, że dziecko umarło, że włożą je do trumny i pochowają w grobie. Ileż podobnych historii można by tu przytaczać. Ale w tym bólu chcemy spojrzeć na Ciebie, Matko, i prosić o wiarę, jaką miałaś trzymając martwe ciało Syna. Niech Twój ból ukoi nasze serca. Niech Twoje milczenie pod krzyżem umocni naszą wiarę w Twojego Syna.

Stacja XIV: Pogrzeb.

A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu. (J 20, 1).

Miał to szczęście, że mógł towarzyszyć swojej umierającej matce. Gdy zaczęła oddawać ostatnie tchnienie gardło mu się ścisnęło, a z oczu popłynęły łzy. Gdy patrzył na już nieżywą matkę płakał jak dziecko, choć miał już ponad 40 lat. Gdy w ciągu dnia opowiadał innym, że jego matka nie żyje, wywoływało to kolejne łzy. Ale przyszedł dzień pogrzebu matki. On jako kapłan stanął przy ołtarzu, by sprawować Mszę św. za swoją mamę. I w tym wyjątkowym momencie zrozumiał, że śmierć to nie tragedia, ale sukces, zwłaszcza, gdy człowiek żył z Chrystusem. A więc jeśli łzy, to tylko radości. Panie Jezu, to dzięki Twojej śmierci my mamy życie i to w pełni. Daj nam łaskę wiary w Ciebie, abyśmy idąc przez życie drogą wiary, doszli do domu Ojca i radowali się z Tobą na wieki.

Modlitwa końcowa

Jan Paweł II tak się modlił: Tak, każdy Ciebie szuka, Jezu Chryste. Wielu szuka Ciebie bezpośrednio, wzywając Cię po imieniu z wiarą, nadzieją i miłością. Są tacy, którzy szukają Ciebie pośrednio: poprzez innych. I są tacy, którzy szukają Ciebie, wcale o tym nie wiedząc... Niemniej jednak, wszyscy ludzie szukają Ciebie, przede wszystkim szukają Ciebie, ponieważ to Ty najpierw ich poszukujesz; ponieważ stałeś się człowiekiem dla wszystkich ludzi, w łonie Matki Dziewicy; ponieważ odkupiłeś wszystkich ludzi swoim Krzyżem. I tak sam otworzyłeś, w zagmatwanych i niemożliwych do przebycia ścieżkach ludzkiego serca i przeznaczenia człowieka, prawdziwą drogę. Do Ciebie, którzy jesteś Drogą, Prawdą i Życiem, zwracamy się w tej modlitwie poprzez serce Twojej Przenajświętszej Matki, Dziewicy, Maryi. Amen.