Uciekałem od starego życia, a ono wciągało mnie na całego. Wiedziałem już jednak, że jest Ktoś, do Kogo mogę pukać. W pewnym momencie przestałem delikatnie pukać. Zacząłem wierzgać, kopać, wrzeszczeć. „Czuję, że jesteś, więc mi pomóż, bo sam nie daję rady!”. To było wielkie wewnętrzne wycie.